La « guerre civile » n'est pas encore sortie, mais Internet est déjà en guerre contre elle

W sieci już płonie wokół nadchodzącej „wojny domowej”

W świecie, w którym sztuka spotyka się z protestem, najnowsze dzieło Alexa Garlanda, zatytułowane „Wojna domowa”, miało niezwykły debiut podczas światowej premiery na SXSW, wywołując falę podziwu krytyków. To dzieło kinematograficzne, którego akcja rozgrywa się w kontekście drugiej amerykańskiej wojny domowej w niedalekiej przyszłości, zaprasza nas do prześledzenia podróży czterech dziennikarzy – znakomicie granych przez Kirsten Dunst, Wagnera Mourę, Cailee Spaeny i Stephena McKinleya Hendersona – na w poszukiwaniu ekskluzywnego wywiadu z prezydentem, mistrzowsko zagranego przez Nicka Offermana, w sercu kraju targanego konfliktami.

W „Wojnie secesyjnej” siła narracji leży nie tylko w kinowym wyczynie czy w dystopijnym kontekście, jaki nakreśla, ale raczej w pomysłowym badaniu **potęgi dziennikarstwa**. Na złożonym i podzielonym tle politycznym film stanowi przejmujące odzwierciedlenie kluczowego znaczenia tej czwartej władzy, szczególnie w momentach zamieszania społeczno-politycznego.

Ta **porywająca fabuła**, łącząca akcję i głęboką refleksję, wywołała jednak gorące debaty wśród widzów i na portalach społecznościowych na długo przed oficjalną premierą kinową zaplanowaną na 12 kwietnia. Ta różnica w opiniach sugeruje, że Garland mógł poprzez swoją sztukę celowo prowokować do refleksji nad własnymi uprzedzeniami i rosnącym podziałem politycznym, który charakteryzuje naszą epokę.

Decyzja o wypuszczeniu w roku wyborczym filmu opowiadającego o wojnie domowej oraz apolityczna postawa reżysera wywołały różnorodne reakcje. Niektórzy postrzegają to jako niezwykłą śmiałość, inni jako nadmierne uproszczenie w stwierdzeniu, że „obie strony są złe”. Niezależnie od interpretacji jasne jest, że „Wojna domowa” nie pozostawia nikogo obojętnym.

Sam Garland poprzez swoje wypowiedzi wydaje się gotowy do podjęcia zainicjowanej przez siebie debaty, uznając potencjał dzielący swojej twórczości, ale podkreślając chęć wywołania dyskusji wokół aktualnych podziałów politycznych. Chociaż niektórzy silnie reagują na to, co postrzegają jako celowe manewry mające na celu uniknięcie zajęcia stanowiska, ta neutralność w rzeczywistości okazuje się prawdziwym przesłaniem „wojny domowej”: niebezpieczeństwem nieodłącznie związanym z polaryzacją i demonizacją „innego”.

A lire également  Dassault wybiera Dell Technologies do swoich centrów danych

Zatem wraz ze zbliżającą się premierą kinową pozostaje pytanie: czy widzowie włączą się w rozmowę zainicjowaną przez Garland, czy też podział będzie zbyt głęboki, aby umożliwić konstruktywny dialog? Tylko czas i być może liczby kasowe nam to pokażą. Tak czy inaczej, „Civil War” zapowiada się na coś więcej niż tylko rozrywkę; wydaje się, że jego przeznaczeniem jest stać się zwierciadłem naszych czasów, odzwierciedlającym napięcia i możliwości zbliżenia w naszym podzielonym społeczeństwie.